gotowanie na papierze i ekranie czyli „Moje życie we Francji” i „Julie & Julia””

2 czerwca 2011

Lubię takie kobiety, które w każdym miejscu na ziemi znajdą swoje miejsce, czerpią z życia jak najwięcej i nigdy się nie nudzą. Taka właśnie była Julia Child, z którą poniekąd coś mnie łączy. Tak jak ona wyjechała za Paulem do Francji tak ja wyjechałam z moim mężczyzną. Kim byłaby Julia bez przygody z Francją? Nie mam pojęcia, ale jednego jestem pewna nie byłoby książki „Moje życie we Francji”, która opowiada o życiu tej dużej, uroczej kobiety. Książka wciąga, trudno się oderwać. Historia nie tylko dla miłośników kuchni francuskiej  , ale dla Wszystkich, którzy lubią „podglądać” życie innych, poznawać prawdziwe historie, prawdziwe kobiety. Lubicie oglądać zdjęcia? Doskonale, ponieważ w „Moim…” będzie okazja obejrzenia nie jednego, a kilku zdjęć z rodzinnego albumu Julii. Po przeczytaniu pierwszy raz zastanowiłam się jak trudno napisać dobrą książkę kucharską, taką, żeby każdemu wszystko wyszło tak jak w przepisie. Gorąco polecam!

Jeszcze 2 miesiące temu o książce tej nie miałam pojęcia. Prasowanie to moja ulubiona czynność porządkowa, ale koniecznie muszę wtedy oglądać jakiś film. Tym razem padło na „Julie & Julia” z Meryl Streep w roli głównej. Tak właśnie poznałam historię Juli Child. Film opowiada nie tylko o życiu Julii, ale o blogerce, która gotuje potrawy Julii. Historie dwóch kobiet, które połączyła miłość do gotowania. Jak najbardziej na tak! :)

Los chciał, że spacerując po księgarni w pierwszej minucie spojrzałam właśnie na „Moje…”, ale w ogóle nie skojarzyłam jej z filmem, ani z tym, że przecież chciałam przeczytać. Wzięłam do ręki, przeczytałam informację z tyłu i zrobiłam uff bo była ostatnią na półce. :)

ps. Dzisiaj pierwszy raz w życiu zrobiłam ogórki małosolne. Ciekawa czy wyjdą. :)

Pozdrawiam!
Katjuszka

truskawki coraz tańsze, czyli babeczki z truskawkami.

1 czerwca 2011

Pani od truskawek mówi do mnie po imieniu, a do torebki wrzuca nadprogramowe ilości truskawek. Spacerek do mieszkania pozwala pomyśleć co z nimi zrobić. Pierwsze pytanie co jest w domu? Jest mąka, cukier, jogurt, jajka. Będą babeczki i są! Chociaż jest jedno ale, pieczenie w takim upale to naprawdę wyzwanie :)

LISTA ZAKUPÓW:

  • 200 g truskawek 
  • 300 g mąki
  • 120 g cukru
  • 2 płaskie łyżeczki sody
  • szczypta soli
  • 300 g jogurtu naturalnego
  • jajko
  • 80 ml oleju
  • aromat waniliowy/śmietankowy
  • cukier puder (do dekoracji)
DO ROBOTY:
1. Myjemy, obieramy i kroimy truskawki na kawałki.
2. Potrzebne są dwie miski/naczynia. W jednej (większej) mieszamy składniki sypkie w drugiej płynne. 
3. Do miski z mąką dodajemy pokrojone truskawki – mieszamy. 
4. Po wymieszaniu do miski z mąką i truskawkami dodajemy płynne składniki – mieszamy.
5. Przelewamy do foremek
6. Piec w temp. 200 st.C przez +/- 20 min.
7. Ostygnięte babeczki posypujemy cukrem pudrem
Pozdrawiam!
Katjuszka

czerwiec czyli truskawki i pianka truskawkowa.

28 maja 2011

Wczorajsza Warszawa sparaliżowana przylotem Obamy. I ja niecierpliwie czekałam na przylot, ale nie Obamy, tylko Ł. Czekać nie umiem. Poszłam na spacer po truskawki i zebrałam resztę składników. Macie ochotę spróbować? :)

LISTA ZAKUPÓW:

  • 500 g truskawek
  • galaretka truskawkowa
  • 3 łyżki cukru
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 200 g śmietany kremówki

DO ROBOTY!


1. Galaretkę rozpuścić w 1/4 szklanki wrzącej wody

2. Truskawki zmiksować z cukrem

 3. Połączyć mus truskawkowy z galaretką. Schłodzić.

 4. Ubić śmietanę z cukrem pudrem

5. Delikatnie połączyć tężejącą masę truskawkową z ubitą śmietaną

6. Przelać piankę do pucharków, miseczek, szklanek, foremek. Schłodzić. Ile? Im dłużej tym lepiej. Jednak nawet godzina wystarczy jeśli nie zależy nam na bardzo „sztywnym” efekcie. Niezwykle proste prawda? :)

Pozdrawiam!
Katjuszka.

o kantorku słów kilka.

24 maja 2011
Początki są trudne. Chyba każdy ma to samo odczucie zaczynając cokolwiek, gdziekolwiek i z kimkolwiek. Jestem Katjuszka i dzisiaj o godzinie 22.43 to właśnie ja zaczynam pisać w moim kantorku. Kantorku? Tak bo to rodzaj kanciapy, małego pomieszczenia w którym chcę poukładać wszystko co lubię. Pamiętam jak Pani w przedszkolu straszyła „kto będzie niegrzeczny pójdzie do kantorka!”. W ciemnościach kantorek budził strach, ale jak tylko żarówka zaczęła się rozgrzewać stawał się kopalnią skarbów. Plastelina, modelina, kredki, farby, zabawki, pieczątki (moje ulubione), wszystko. Gotowanie, malowanie, oglądanie, lepienie, słuchanie i czytanie zapełni mój osobisty kantorek. Pozostaje mi jedno pytanie, zaczytacie się? 
Pozdrawiam!
Katjuszka.