dodatkowy mężczyzna w kuchni czyli nowy zakup

28 czerwca 2011
Całkiem przez przypadek trafił do naszej kuchni mikser, którego od przeprowadzki bardzo brakowało. Współpracę między nami oceniam na 6, już po 5 minutach jak się u nas zadomowił zrobiłam sernik na zimno, a właściwie to on zrobił. Co prawda z torebki, ale chciałam już zaraz, szybko sprawdzić jak pracuje. Przedstawiam wszystkim – Pan Zelmer mój nowy mężczyzna w kuchni.

czas na relaks czyli mąka sól i woda

28 czerwca 2011

Oprócz prasowania zabawa z mąką i solą to mój ulubiony sposób na poukładanie sobie myśli. Ulepiony wczoraj, pomalowany dzisiaj o 7 rano kiedy Ł. wychodził do pracy. A teraz? Teraz już leży w kopercie i czeka na podróż do Krakowa. 

Lista zakupów: 
– szklanka mąki
– szklanka soli 
– pół szklanki wody 
– wałek (zauważyłam jego brak u nas w mieszkaniu, posłużyła za niego butelka po winie)
Wszystkie składniki mieszamy. Jeśli ciasto jest za bardzo klejące dosypujemy mąki, jeśli za suche dolewamy wody. Ciasto wyrobione? Możemy zaszaleć! :)
Pozdrawiam!
Katjuszka

lato szybko mija czyli zapasy na zimę

26 czerwca 2011

Rosołu bez zielonej pietruszki nie potrafię sobie wyobrazić.  Tak samo jak ziemniaków bez koperku, szczególnie latem. Dlaczego nie poczuć intensywnego smaku letniej pietruszki i koperku kiedy na dworze temp. poniżej 10 st. C? Bo te sprzedawane jesienią czy zimą nie są tak smaczne. Zachować aromat bardzo łatwo. Wystarczy parę pudełek i nóż. Pociąć i schować do zamrażalki, żeby zimą delektować się intensywnej w smaku pietruszki. Pycha!

Pozdrawiam!
Katjuszka

prawie jak zabawa w piaskownicy czyli mój nowy sposób na galaretki

5 czerwca 2011

Wielkim problemem było dla mnie znalezienie odpowiednich miseczek/ foremek na galaretki, które w sezonie letnim  robię namiętnie. Albo za duże, za małe. Spacerując po Tesco znalazłam te idealne, kosztujące zaledwie 6 złotych. Wypróbowałam od razu i teraz robię galaretkę praktycznie codziennie. Porcje są odpowiedniego rozmiaru, a jedna galaretka zapełnia 3 foremki. Czekanie na nie przypomina mi zabawę w piaskownicy i ten niepokój czy wyjdzie babka, czy wyjdzie galaretka. Genialny kto je wymyślił. :)

Pozdrawiam!
Katjuszka

gotowanie na papierze i ekranie czyli „Moje życie we Francji” i „Julie & Julia””

2 czerwca 2011

Lubię takie kobiety, które w każdym miejscu na ziemi znajdą swoje miejsce, czerpią z życia jak najwięcej i nigdy się nie nudzą. Taka właśnie była Julia Child, z którą poniekąd coś mnie łączy. Tak jak ona wyjechała za Paulem do Francji tak ja wyjechałam z moim mężczyzną. Kim byłaby Julia bez przygody z Francją? Nie mam pojęcia, ale jednego jestem pewna nie byłoby książki „Moje życie we Francji”, która opowiada o życiu tej dużej, uroczej kobiety. Książka wciąga, trudno się oderwać. Historia nie tylko dla miłośników kuchni francuskiej  , ale dla Wszystkich, którzy lubią „podglądać” życie innych, poznawać prawdziwe historie, prawdziwe kobiety. Lubicie oglądać zdjęcia? Doskonale, ponieważ w „Moim…” będzie okazja obejrzenia nie jednego, a kilku zdjęć z rodzinnego albumu Julii. Po przeczytaniu pierwszy raz zastanowiłam się jak trudno napisać dobrą książkę kucharską, taką, żeby każdemu wszystko wyszło tak jak w przepisie. Gorąco polecam!

Jeszcze 2 miesiące temu o książce tej nie miałam pojęcia. Prasowanie to moja ulubiona czynność porządkowa, ale koniecznie muszę wtedy oglądać jakiś film. Tym razem padło na „Julie & Julia” z Meryl Streep w roli głównej. Tak właśnie poznałam historię Juli Child. Film opowiada nie tylko o życiu Julii, ale o blogerce, która gotuje potrawy Julii. Historie dwóch kobiet, które połączyła miłość do gotowania. Jak najbardziej na tak! :)

Los chciał, że spacerując po księgarni w pierwszej minucie spojrzałam właśnie na „Moje…”, ale w ogóle nie skojarzyłam jej z filmem, ani z tym, że przecież chciałam przeczytać. Wzięłam do ręki, przeczytałam informację z tyłu i zrobiłam uff bo była ostatnią na półce. :)

ps. Dzisiaj pierwszy raz w życiu zrobiłam ogórki małosolne. Ciekawa czy wyjdą. :)

Pozdrawiam!
Katjuszka