Moje piętnaście minut

17 sierpnia 2017
DSC_0261

Lubię wieczory. Ten moment kiedy w domu robi się cicho. Jest to czas na zebranie myśli, pozbieranie porozrzucanych zabawek. Często to również czas na przygotowywanie obiadu na następny dzień, prasowanie, rozwieszanie prania i jeszcze kilka innych domowych obowiązków. Ale to też obowiązkowy wieczorny czas dla siebie, moje gwarantowane piętnaście minut. 

Siadamy do kolacji. Obowiązkowo razem, obowiązkowo przy wspólnym stole, bo nie wyobrażam sobie inaczej. W tygodniu, kiedy tak niewiele czasu mamy dla siebie i chwil, żeby być po prostu razem, śniadanie i kolacja zjedzona wspólnie w czwórkę to taki nasz rodzinny must have. Po prostu nie może być inaczej.

Po kolacji już tylko kąpiel, zęby, siusiu, kilka przeczytanych stron i buziak na dobranoc. Drzwi pokoju Majki zamknięte, a Maksio przewraca się na drugi bok. Cisza. Taka cisza, którą tylko rodzic potrafi docenić. Cisza, którą uwielbiam. Cisza, która jest gwarancją mojego kwadransu dla siebie, moich piętnastu minut spędzonych w łazience, które sprawiają, że czuję się zadbana i zrelaksowana.

Zamykam drzwi łazienki. Często mam ochotę po prostu wziąć błyskawiczny prysznic i jak najszybciej uciec spać zapominając o dokładnym oczyszczeniu twarzy i jej nawilżeniu. Co wieczór toczę walkę ze sobą i swoimi myślami, a olej to, nic się nie stanie. Tylko, że z tym moim wieczornym kwadransem jest tak, że to niby kwadrans, ale efekty widoczne są cały następny dzień. I nie chodzi tylko o to co na zewnątrz, dzięki tym piętnastu minutom po prostu czuję się lepiej sama ze sobą.

piętnaście minut sylveco

Spinam włosy, sięgam po waciki i płyn micelarny. Nie lubię tych produktów i długo nie miałam idealnego. Często używałam parę razy, a później odkładałam gdzieś na półkę, a tam czekał do czasu aż straci swoją ważność. Ten lipowy płyn micelarny z sylveco to już moja trzecia buteleczka. Nie znam zasad oczyszczania twarzy. Nie wiem jaki krok powinien być pierwszy, a jaki drugi. Robię to intuicyjnie i patrzę jak na to reaguje moja skóra. Po oczyszczeniu twarzy płynem micelarnym myję ją żelem. Mój ostatni faworyt to odżywczy żel myjący do twarzy z ekstraktem z miodu od Vianek. Polubiłam się z tą marką i tak samo dobrze jak żel sprawdza się u mnie krem do twarzy na dzień właśnie od Vianek. Muszę Ci się jednak do czegoś przyznać.

DSC_0335 DSC_0345

Dobrze, umówmy się, często jest tak, że nie chce mi się używać i płynu micelarnego i żelu. Wtedy biorę żel pod prysznic i używam tylko niego. A jakich żeli czy mleczek używam pod prysznicem? Tych od dzieci. Nie pamiętam, kiedy miałam swój!

Bywają jednak też i takie dni, kiedy mam ochotę wydłużyć ten kwadrans. Nie lubię peelingów i tych wszystkich kosmetycznych zabiegów, ale znalazłam swojego ulubieńca. Peeling enzymatyczny z sylveco i naprawdę się nim zachwycam. To pierwszy tego typu kosmetyk po którym widzę efekty. Lubię też peeling do ust od Sylveco. A maski? Raz na miesiąc, może i położę. Przyjaciółka namówiła mnie na maseczkę z białej glinki. Użyłam jej raz i obiecuję poprawę.

DSC_0346 DSC_0347 DSC_0359

Ten moment pod prysznicem lubię chyba najbardziej. Mogę stać i stać i stać i stać i stać. A ta woda leci i leci i leci i leci. Analizuję sobie dzień, rozmyślam o następnym. To mój czas na zebranie myśli i pobycie z nimi sam na sam. Uwielbiam! No ale wyjść kiedyś trzeba. I powinno się posmarować czymś ciało. Tylko, że ja przeważnie o tym zapominam, ale mam produkt, którego używam raz w tygodniu, a skóra przez cały tydzień jest idealnie nawilżona. To odżywczy mus do ciała z dodatkiem lnu i konopi od Ministerswa Dobrego Mydła. Sam zapach nastraja mnie pozytywnie, a działanie oceniam na szóstkę.

DSC_0350 DSC_0348

Po pielęgnacji ciała pora na twarz. Tuta są dwie opcje. Opcja A – jestem wykończona, a jeszcze milion spraw do zrobienia, ma być błyskawicznie. Wtedy najczęściej sięgam po bogaty krem którego używam na dzień. Wiem, nie powinnam tak robić, ale ten on Yonelle jest przeznaczony do skóry wymagającej, po zabiegach więc może moja skóra jakoś mi to wybaczy? Za to, kiedy nie mam nie dnia sięgam po olejki. Pokochałam je! Aktualnie mam dwa, których używam na przemian. Rozświetlające serum do twarzy z dziką różą, cyprysem, geranium, witaminą E i C i olej z nasion malin. Odkąd ich używam mój problem z przesuszającą się cerą minął, a ja już kilka razy dostałam pytanie co robię, że moja skóra tak dobrze wygląda.

DSC_0285 DSC_0281 DSC_0322 kolaz 1

Będziesz na mnie krzyczeć, ale nie używam kremu pod oczy. To nie znaczy, że go nie mam, mam nawet kilka. Tak wiem, zbliżam się do trzydziestych urodzin i powinnam o nim pomyśleć, ale nie znalazłam jeszcze idealnego. Może polecisz mi jakiś? Ale skoro jesteśmy w temacie oczu to zachwycam się odżywką do rzęs 4 long lashes. Moje rzęsy nigdy nie wyglądały tak pięknie!

DSC_0326

Kwadrans w łazience minął. Czasami go sobie przedłużam chwytając za książkę, włączając ulubiony serial lub spędzając wieczór z Poślubionym. Ten czas w łazience to dosłownie kilkanaście minut, ale uwierz mi daje mi bardzo wiele. To nie tylko dbanie o ciało, ale przede wszystkim o duszę i kobiecość. Ciekawa jestem czy też tak masz, że na nie dzień czy zły humor gorąca kąpiel jest lekarstwem? No i sama widzisz, że coś w tym jest.

POZDRAWIAM

 

Zobacz też

  • Ileż cudeniek :) Nie wiadomo na które się zdecydować :)

  • Niezwykle, ze starcza Ci tylko 15 minut! Mnie by rozum odjelo gdybym nie miala dla siebie dziennie przynajmniej dwoch godzin. Rodzina rodzina, ale nie jestem w stanie poswiecic sie calkowicie. Zawsze mialam wiele zainteresowan, zawsze cos, albo nawet doksztalcanie, doczytywanie czegos, czy tez po prostu czas na chwile z ksiazka i kieliszkiem wina bez nikogo kto by mi glowe zawracal- no i gdyby nagle ktos obcial mi moj „samolubny” czas do zaledwie15 minut to chyba bym stanela i zaczela krzyczec… Co by sie nie dzialo, wciaz musze miec margines czasowy, zeby byc soba, tworzyc i sie cieszyc zyciem, a nie tylko gonic i wystepowac w narzuconych mi przez spoleczenstwo rolach. Ahhh…. Szacun.

  • Magdalena Olek

    Krem pod oczy – Make Me Bio. Pierwszy który tak dobrze nawilża. Świetny jest też ten od Resibo, ale nieco droższy.