Sceny z życia 8/2017

25 czerwca 2017
25.06.2017_ roslina i truskawki pod kruszonka (82)

Oficjalnie mamy lato! Cudowna to świadomość. Od razu dzień wydaje się lepszy, nawet jeśli akurat deszcz za oknem. Lato to lato. Jedni zaczynają wakacje, a inni wracają do pracy. Dzisiaj ja świętowałam moją ostatnią niedzielę. Wracam do pracy po bardzo długim urlopie. 

Teraz pewnie pomyślisz, co ja piszę. Jaki urlop? Macierzyński! Ta! A dla mnie to wyjątkowy czas i wycisnęłam z niego tyle ile umiałam. Tylko kiedy to minęło? Doskonale pamiętam ten dzień, kiedy z Maksem przyszliśmy ze szpitala i ospę Mai, którą dostała dokładnie w tym samym dniu. Wcale nie o tym chciałam dzisiaj pisać, ale naszło mnie na refleksje. Wieczorne niedzielne refleksje. Bo ten rok to był cudowny czas. Uśmiecham się na samą jego myśl. Tylko nie myśli sobie, że nie było takich dni, że miałam ochotę uciec najdalej jak się da. Bo były łzy, było zmęczenie, były nerwy, ale przecież to nic wyjątkowego. To normalne rzeczy wpisane w bycie mamą.

kolaz 1

Jednak teraz, przy drugim dziecku łatwiej mi było te gorsze dni przechodzić. Wiedziałam, że każdy dzień muszę celebrować, że zaraz już nie będzie noworodka, będzie za to duży chłopiec. I celebrowałam. Dosłownie. Jest mi łatwiej bo mam coś w sobie, że z każdej pierdoły robię wyjątkowe wydarzenie. Mam tak od dziecka i bardzo to lubię. Mam nadzieję, że nie minie mi to z wiekiem. Myślisz, że będąc babcią Kasią nadal będę delektowała się takimi przyziemnymi rzeczami jak picie porannej herbaty?  Celebrować każdą okazję, tak jak tą dzisiejszą, ostatnią niedzielę? Byli bliscy, pyszne jedzenie i nawet lampa prosecco. Uśmiecham się na samą myśl tej niedzieli.

25.06.2017_ roslina i truskawki pod kruszonka (86) 25.06.2017_ roslina i truskawki pod kruszonka (78) 25.06.2017_ roslina i truskawki pod kruszonka (82) 25.06.2017_ roslina i truskawki pod kruszonka (95)Wracając jednak do tego urlopu, bo tak, dla mnie był to urlop mimo, że pracowałam codziennie. Pracowałam codziennie jako podwójna mama. Ale nie tylko. Niemal każdego dnia pracowałam pisząc bloga, robiąc sesje zdjęciowe, pisząc książkę czy odpowiadając na maile. To był intensywny urlop który przyniósł miliony wspaniałych rzeczy i tyle samo pięknych wspomnień. Czy jestem zmęczona? Nie, ale teraz, popijając domową lemoniadę z bazylią i pietruszką, cieszę się, że za parę dni założę swój pielęgniarski mundurek.

25.06.2017_ roslina i truskawki pod kruszonka (154)

A jak Tobie minęła ta niedziela?

POZDRAWIAM

Zobacz też

  • Mam takie same wrażenia odnośnie znoszenia dziecięcych humorów odkąd pojawiło się drugie dziecko.
    A u nas niedziela też uroczysta. Mieliśmy podwójny rocznicowy obiad :)

  • Pączek

    Ja też pracując w służbie zdrowia (i dyżurując na dyżurach 24h), też będąc na macierzyńskim cieszyłam się, że jestem na prawdziwym urlopie i starałam się wycisnąć z niego ile się da… :) Wspominam go z rozrzewnieniem i powiem, że to była sielanka w porównaniu z dyżurami w szpitalu. Zdarzało mi się delektować w nocy tym, że wstaję tylko do własnego kochanego dziecka :) Kasiu życzę Ci powodzenia w pracy, trzymaj się ciepło i przybij pionę :)

  • U mnie teraz ta niedziela była ostatnim dniem urlopu, tyle, że takiego dwutygodniowego. Ciężko było wracać dziś do pracy, ale jest też ekscytacja, bo wprowadzam małe zmiany do swojego życia zawodowego :)

    Mam nadzieję, że w tym rytmie pracowo-domowym uda Ci się nadal tak pięknie celebrować chwile :)

  • Lil

    Powodzenia w pracy ! Napisz jak mijają pierwsze dni, ja wracam od września