Pakowanie walizki do szpitala

16 maja 2016
walizka 10

Będąc w ciąży przychodzi taki moment, kiedy wszyscy pytają czy już wszystko masz przygotowane. Zaraz później pada kolejne pytanie, o to, czy jesteś już spakowana do szpitala. Pyta lekarz, znajoma, sąsiadka, babcia. Bo kiedy tak naprawdę powinnyśmy tę torbę zapakować? Co wziąć ze sobą? Jak duża powinna być? 

Nie wiem, kiedy powinnyśmy już być gotowe z tą walizką. Trzy lata temu, torbę miałam już gotową przed 33 tygodniem ciąży. Całe szczęście, bo parę dni później trafiłam do szpitala. Teraz z tym się ociągałam. I mimo, że wszystko miałam przemyślane i przygotowane zwlekałam z ostatecznym zapakowanie. W końcu włożenie wszystkiego do walizki to kwestia 10 minut! Jednak w zeszłym tygodniu, czyli na przełomie 35/36 tygodnia w końcu zapełniłam walizkę i powiedziałam Poślubionemu, że jestem spakowana. Uff. Jaka ulga.

Od czego zacząć pakowanie? 

Moim zdaniem, pierwszą rzeczą jaką powinnyśmy zrobić przed pakowaniem to spojrzenie na listę rzeczy, które proponuje nam szpital. Każdy ma inne wymagania. W jednym nie trzeba swoich ciuszków dla Maleństwa w innym to konieczność. Tak samo z kosmetykami. Dlatego warto upewnić się czego wymaga dany szpital.

Kolejnym krokiem jest zrobienie listy. Tak, wiem uwielbiam listy! W ten sposób o niczym nie zapomnimy, a samo pakowanie będzie przyjemniejsze i szybsze. Mając taką listę wiesz, czego jeszcze Ci brakuje, co masz i co musisz dokupić.

Jaką torbę / walizkę wybrać? 

Taką, żeby było wygodnie. Dla każdej z nas znaczy to coś innego. Z Mają byłam spakowana w torbę. Nie było to najlepsze rozwiązanie, bo jeśli potrzebowałam czegoś z dołu, musiałam wyjmować całą zawartość. Dlatego teraz od początku wiedziałam, że będzie to walizka, a nie torba. Jaki rozmiar? Myślałam, że wykorzystam małą walizkę do bagażu podręcznego. Szybko zdanie zmieniłam. Bo pieluchy, wkładki i ręcznik pewnie zajęłyby jej całość. Wiem, że niektóre z Was biorą dwie torby. Jedną dla siebie, jedną dla Maleństwa. Fajne rozwiązanie. Ja wybrałam walizkę o średnim rozmiarze (wysokość ok. 55 cm, szerokość ok. 40 cm) i już Wam pokazuję co do niej zapakowałam.

walizka 1

Wszystkie rzeczy starałam się jakoś logicznie zapakować. Tak, żeby to co potrzebuję od razu było na wierzchu, a rzeczy które będziemy potrzebować w dalszej kolejności pod spodem. Oprócz walizki będę miała swoją torebkę, do której wrzucę wszystkie dokumenty, dlatego już o nich tutaj nie wspominam.

Na liście moich rzeczy niezbędnych w szpitalu są oczywiście koszule nocne. Trzy. Jedna do porodu, dwie po porodzie. Nie kupowałam koszul dla mam karmiących, wybrałam zwyczajne rozpinane. Jak koszula nocna to i szlafrok, cienki, bawełniany, zajmujący niewiele miejsca. A to dlatego, że nie lubię paradować w piżamie na korytarzu. Po prostu mając ten szlafrok będę się czuła bardziej komfortowo. Na nogi japonki, które wykorzystam pod prysznicem i kapciochy. 3 lata temu miałam tylko japonki. Było mi zimno w stopy. Do kapciochów mogę ubrać skarpetki, do japonek już tak średnio. Dwie pary krótkich skarpetek wrzuciłam do woreczka razem z dwoma biustonoszami do karmienia.  Pod prysznicem przyda się też ręcznik. W walizce zapakowane są dwa – dla mnie i naszego Chłopca. 

walizka 5

Będąc już przy prysznicu pokażę Wam kosmetyczkę. Biorę dwie. Jedną naszą wspólną do pielęgnacji i toalety. Druga mała to mój makijażowy niezbędnik.

Do większej zapakowałam szczoteczkę do zębów, pastę, żel pod prysznic, antyperspirant, Octanisept, szampon, mydełko dla Maksia, szczotkę dla Chłopca i siebie, alantan, szampon, odżywkę, płyn micelarny, mały krem do twarzy, wkładki laktacyjne, nakładki na sutki, chusteczki higieniczne i płatki kosmetyczne.

W tej mniejszej  jest krem CC, tusz do rzęs, kredka do brwi, puder, róż, pędzel do różu i gumka do włosów. 

walizka 2walizka 4

Ubranka Maksia zapakowałam w mini pakieciki do których wykorzystałam torebki z IKEA. Każdy pakiet podpisałam. Jest więc strój na wyjście z brzucha i do domu, ale również zestawy pajac plus bodziak, kilka pieluszek tetrowych czy zapasowa czapeczka i skarpetki.

walizka 8

Do otulenia naszego Chłopca spakowałam cienki kocyk i rożek. Rożek to marzenie Poślubionego. Powiedział, że Maks musi mieć swój. Sama, zamiast rożka wybrałabym drugi kocyk, tym bardziej, że planujemy rodzić w czerwcu. Liczę na to, że za oknem będzie piękna, słoneczna pogoda.

walizka 6

Kolejne rzeczy w walizce to paczka wkładek poporodowych, jednorazowe majtki, paczka pieluszek i chusteczek, jednorazowe podkłady, które wykorzystam do przewijania i dla siebie na łóżko.

Zapakowałam również laktator, ładowarkę do telefonu i dwie butelki małych wód.

walizka 7 walizka 912

Jedni powiedzą za dużo, jedni za mało, a jeszcze inni, że w sam raz. To jak będzie wyglądała taka torba czy walizka zależy od nas. Gdzieś tam w głowie mam świadomość, że nie wiem, czy ktoś będzie mógł donieść mi dodatkowe rzeczy, właśnie wtedy kiedy będą najbardziej potrzebne. Dlatego starałam się być przygotowaną na każdą sytuację. Jaki będzie efekt, zobaczę i na pewno się z Wami podzielę. Dajcie znać co dorzuciłybyście do walizki, albo z czego zrezygnowały. A Wasza największa walizkowo – torbowa gafa, jest coś takiego?

pozdrawiam

 

 

Zobacz też

  • Każda z nas potrzebuje czegoś innego i każdy szpital oferuje co innego. Ja do porodu z Alą spakowałam podkłady, podpaski i masę innych rzeczy a potem to wszystko oddawałam mężowi bo okazało się, że szpital to wszystko zapewniał :) Grunt to zrobić dobre rozeznanie i spakować się tak by czuć się komfortowo :*

    • Katjuszka

      Dokładnie tak! :)

  • Malwina

    Wydaje się, że wszystko jest. Zresztą jak zawsze u Ciebie – wszystko przemyślane :)
    Kasiu – mam pytanie – pamiętam jak kiedyś pisałaś o torbie Mamy, nie mogę odnaleźć tego posta. Przypomnisz mi jaką Ty wybrałaś? Bo mi właśnie czegoś takiego brakuje. do tej pory brałam reklamówkę z najważniejszymi rzeczami, ale teraz jak będą pikniki, to przyda się pakowna torba na wózek :)
    U nas zaraz stuknie pół roku i szykujemy się do blw :) Co o tym myślisz w ogóle? Jakie Ty masz plany? :)
    Pozdrawiam gorąco :*

    PS. Pamiętam Cię jeszcze z czasów fotologa :)

    Malwina

    • Katjuszka

      Czy wszystko okaże się w praktyce, jak zawsze. Nie potrafię odszukać tego wpisu, ale używałam torby Yummy Mummy (http://www.torby-do-wozkow.pl/torby-na-co-dzien/57-torba-pink-lining-yummy-mummy-navy-bows.html). W linku, jest dokładnie ta sama, tylko troszkę inny wzór. Byłam z niej bardzo zadowolona. Mieściła wszystko czego potrzebowałam. Teraz chciałam kupić nową, ale wyprałam Yummy Mummy i stwierdziłam, że po co mi kolejna taka torba, skoro ta jest w idealnym stanie. Używałam jej codziennie, a nadal wygląda jak nowa. Spory wydatek, ale produkt warty swojej ceny.

      Jestem ogromną fanką BLW! Chociaż ja również podawałam zupki. Nasze posiłki wyglądały tak, że najpierw łyżeczką później warzywa do rączki. Maja miała 7 miesięcy i jadła samodzielnie rączkami!

      Też miałaś fotologa? Jakie stare czasy! Fajnie, że już tak długo ze mną jesteś!

      • Monika

        Kasiu a mogłabyś napisać coś więcej jak zaczynałyście z Mają BLW?? Moja tez Maja właśnie skończyła pół roczku i chciałabym iść w tym kierunku, poki co po 4 miesiącu dostawała warzywka i zupki przecierane. Zastanawiam się w jakiej postaci podawać jej posiłki teraz. Z góry dziękuje za odpowiedź :) Pozdrawiam

        • Katjuszka

          Jutro postaram się napisać prywatną wiadomość ok? :)

          • Monika

            Super :) będe bardzo wdzięczna :)

  • Liska

    Brakuje batonów czekoladowych żeby trochę podładować energię!!! :)

    • Katjuszka

      Dobre spostrzeżenie! Muszę coś pysznego dokupić i wrzucić! :)

  • Martyna

    Moja gafa to zapakowanie całej sterty podpasek i pieluch dla synka. Okazało się że szpital zapewniał a mnie zajmowały pół walizki i ciągle przeszkadzały. Drugi błąd to wielki, puchaty szlafrok. W szpitalu, mimo, że był grudzień było chyba że 30 stopni!!! Zdecydowanie odjelabym ten gruby rożek, też miałam, a nigdy w życiu nie był używany. Dorzucilabym smoczek dla małego, dobrze wiesz ze noworodki mają niepowstrzymana chęć ssania, a czasem przyda się chwila wytchnienia od bycia samej smoczkiem. Nam przydał się jak mały dostał zoltaczki i naświetlany był mała lampa przy moim łóżku. Bez smoczka chyba by nie wylezal tam nawet 5 min, i byllibysmy tam dwa razy dłużej,bo był dużym cycochem na początku. Pozdrawiam razem z Wojtkiem :-)

    • Katjuszka

      Dlatego lepiej wcześniej sprawdzić jak to jest w danym szpitalu. W moim udostępniają jedynie kosmetyki. Puchaty szlafrok! Mój błąd przy porodzie z Mają. Użyłam go tylko, żeby przejść z izby przyjęć do windy!

      Smoczek spakowany. Zapomniałam o nim napisać. W zestawie z laktatorem. Lepiej mieć.

      Różek, wiem, zgadzam się z Tobą. Muszę przekonać Poślubionego! :)

  • Dominika

    Ja spakowałam się w 38 tygodniu. Przydały się jeszcze woreczki foliowe na brudne ubranka- mąż na bieżąco zabierał do domu do prania. Ręczniki na pewno ciemne- nie widać zabrudzeń. I podobnie jak Ty- 3 koszule, żeby czuć się świeżo. Plus małe buteleczki na kosmetyki, by nie zabierać wielkich opakowań. A dokumenty medyczne miałam ułożone chronologicznie, bo nie miałabym głowy pomiędzy skurczami na izbie przyjęć szukać tych potrzebnych w natłoku nagromadzonych przez cała ciążę.

    • Katjuszka

      O woreczkach na brudne ubranka nie pomyślałam. Dziękuję! Dopakuję, w sumie nie muszę, bo z każdego zestawu, który zapakowałam zostaje woreczek. Mój ręcznik brązowy, o tym, że ma być ciemny przekonywali na szkole rodzenia. Wszystkie kosmetyki w mini wersji to świetne rozwiązanie, a dokumenty medyczne też mam ułożone chronologicznie.

      Dziękuję za rady!

  • Jagna

    Ja mialam tez spakowana „kreacje” na wyjscie ze szpitala ;) i jeszcze ulubiony kubek bo zawsze milej pic herbate w szpitalu z wlasnego :)

    • Katjuszka

      Kreacja o której piszę to „kreacja” dla Maksia. Ja wrócę w tym w czym przyjechałam pewnie. Ale kubek! Dziękuję! Na pewno się przyda i go spakuję.

  • MilitarnaMamuska

    Ja zabrałam jeszcze wodę termalna do spryskania twarzy w trakcie porodu, muszle laktacyjne, maść na brodawki, oklady na piersi z Avent z funkcją ogrzania i schłodzenia, papier toaletowy, chusteczki higieniczne, ręcznik papierowy, kubek, talerzyk i sztućce, kilka saszetek tantum Rosa wraz z atomizerem takim do kwiatów. Chyba wszystko :)

    • Katjuszka

      Chciałam spakować wodę termalną, ale już nie zmieściła mi się do kosmetyczki. Kubek, sztućce i talerzyk – dziękuję za przypomnienie!

  • Pierwsze co spakowałam do walizki to była gorzka czekolada i worek rodzynek ;) przydały się najprędzej :D
    Dowiedzieliśmy się wcześniej co szpital ma „na stanie”, ale bardzo mi zależało, żeby Leo miał swoje ubranka/rożek/kocyk więc zabraliśmy. Tak samo z kosmetykami i pieluszkami :)

    Podziwiam kosmetyczke makijażową! Moje oko doznało tuszu chyba w trzy miesiące po porodzie ;)

    • Katjuszka

      Dla mnie zrobienie takiego podstawowego makijażu to zaledwie parę minut, a samopoczucie wzrasta! :)

  • Justyna

    Polecam zakupić dla siebie podpaski poporodowe MoliMed dają o wiele większy komfort niż te Bella. Dopiero przy trzecim dziecku ktoś mi podpowiedział i żałuję że dopiero teraz

    • Katjuszka

      Dziękuję! Pierwszy raz o tych podpaskach słyszę. Jednak już mam kupiony zapas.

  • agus

    Przepraszam jeśli przeoczyłam, ale może jakieś lekkie czasopismo lub książkę? Może akurat lektura w jakimś momencie w czasie pobytu w szpitalu się przyda:) Na pewno jakieś herbatniki lub ciasteczka owsiane prędzej czy później pójdą w ruch;) no i aparat! hihi

    • Katjuszka

      Biorę czytnik książek i mp3 do posłuchania. Ciasteczka / herbatniki – dziękuję, bo kompletnie o tym zapomniałam! :)

  • mi się przydał suchy szampon, a….i w domu zapasowe komplety ubranek zapakowane w woreczki foliowe, żeby Miśko nie musiał szukać i wybierać jak trzeba było coś dowieźć :)

    • Katjuszka

      Też naszykuję dla Łukasza takie zapasowe komplety. Dziękuję! :)

  • Kama

    Moja przyjaciółka położna powiedziała, że koniecznie walizka na kółkach. Jest im lepiej przenosić, bo czasami pacjentka zmienia salę. Ja przed porodem leżałam dwa dni w szpitalu, więc dla mnie bardzo ważny był czytnik. Rodziłam ostatniego maja i było bardzo gorąco, nasi mężowie donosili wodę nam zgrzewkami. W planie porodu miałam zapisane, że będę jeść podczas porodu, oczywiście nie jadłam, ale jedzenie wzięłam i potem zjadłam, bo kolacja o 16.30 robi swoje;) Czekolada może uczulać, więc u nas na sali w dużej ilości szły banany. U nas ubranka były szpitalne i rożki też. Jeśli masz jeden, to lepiej zostawić w domu, będzie po powrocie. Myślę, że nie trzeba się stresować, zawsze Mąż doniesie. Ja np prosiłam o suszarkę, bo chciałam umyć włosy po porodzie. Ręcznik dla dziecka zupełnie nie był potrzebny. Oczywiście kubek, sztućce, chusteczki higieniczne, ja miałam jeszcze papier toaletowy, ale okazało się, że w szpitalu nie było z tym problemu, miałam też herbaty, bo był dostępny czajnik.

    • Katjuszka

      Jestem pielęgniarką, więc rozumiem co to znaczy walizka na kółkach u pacjenta. Przyjaciółka ma rację! Zastanawiam się, czy rozka nie zostawić w domu, a wziąć po prostu bambusowy otulacz.

  • Kasia

    Ja bym tylko dorzucila maść Maltan na brodawki 😊uratowała mnie przed płaczem i rozpaczą na początku karmienia 😆

    • Katjuszka

      Maść Maltan spakowana! :)

      • Kama

        Ja maltanem smarowałam tylko przed porodem, aby hartować brodawki, bo znów zostałam uświadomiona, że zawiera w składzie glukozę i po co takie małe dziecko przyzwyczajać do cukru. O wiele lepsza jest lanomaść z ziaji 100% lanoliny

        • Dominika

          A czasem zamiast maści wystarczy posmarowanie brodawek swoim mlekiem i pozostawienie na chwilę do „przewietrzenia”:) Zwłaszcza jako profilaktyka i pomoc w utrzymaniu prawidłowego nawilżenia brodawek:)

          • Katjuszka

            To chyba najlepszy sposób. I ja z niego korzystałam, ale czasami to po prostu za mało. :)

  • Ewa

    No to teraz już chyba wszystko ;) Też pomyślałam o maści na brodawki – wybawienie! Ja osobiście miałam więcej tych koszul dla siebie bo często gęsto coś tam poleci bokiem i wszystko zabrudzone a ja nie cierpię tak! ;) szlafrok cienki – też dopiero przy drugim porodzie pomyślałam. A przypomniało mi się coś – poduszka/rogal do karmienia! Osobiście mój must have do szpitala. Przy pierwszym porodzie mąż kupił mi i dowiózł do szpitala, a przy kolejnych dwóch miałam już spakowaną ;) przy karmieniu bardzo odciąża a w międzyczasie bardzo wygodna do spania, czy podpórka przy siedzeniu ;)

    • Katjuszka

      Też nie lubię jak mam coś brudnego, ale wtedy poproszę Ł. żeby mi doniósł.

  • Ewa

    Dwa razy rodziłam w czerwcu i też odradzam rożek ;) totalnie się nie przydał i leżał nieużywany ;) Powodzenia!

    • Katjuszka

      :)

  • Karolcia

    U mnie torba też spakowana, ale jeszcze nie zamknięta. Zaczęliśmy 38 tydzień. U mnie są jeszcze tabletki, które brałam w trakcie ciąży – PregnaPLUS i PregnaDHA (również dla kobiet karmiących piersią), nawilźany papier toaletowy (dla własnego komfortu), chusteczki do demakijażu (i odświeżenia) oraz ręczniki papierowe. Pozdrawiam :-)

    • Katjuszka

      O tabletkach zapomniałam. Dziękuję! Trzymam za Ciebie kciuki!

  • Ojejku, jak sobie przypomnę to pakowanie… Wciąż powtarzałam „Muszę się wreszcie spakować, muszę spakować”. I co? 31 grudnia miałam spakowaną walizkę w 80%, inne rzeczy poukładane na komodzie. Więc w momencie nocnych skurczy walizkę w pośpiechu dopakowywał mój Mąż, lekko przestraszony całą sytuacją :) Myślę, że torbę masz spakowaną idealnie! Ja dodatkowo miałam przy sobie biszkopty, żeby podjadać jak przyszła taka potrzeba :) No i woda faktycznie obowiązkowo, Mąż co chwilę biegał do sklepu, bo tak szybko się kończyło. Również miałam swój zestaw dla Maluszka: ubranka, pieluszki, kosmetyki – choć one nie za bardzo się przydały. Chusteczki za to bardzo! Nie w głowie było mi dbać o makijaż w szpitalu, więc zupełnie nic ze sobą nie wzięłam, ale jak w pewnej chwili spojrzałam w lustro i zobaczyłam wymęczoną twarz żałowałam, że nie miałam chociaż lekkiego korektora, żeby chociaż zakryć cienie. Nie wiem dlaczego, ale często choćby lekki makijaż poprawia mi nastrój i dodaje mi większej gotowości, a zabiera taką ospałość. Laura rodziła się 1 stycznia, kiedy zaczęły się największe mrozy, ale w szpitalu temperatura była tak wysoka, że na nic zdałby mi się szlafrok i ciepłe kapciochy, które miałam obowiązkowo ze sobą :) Widziałam, że ktoś już pisał o suchym szamponie – ale ubolewałam, ze nie zdążyłam go kupić, moje włosy były straszne po porodzie i za nic nie mogłam ich ogarnąć, bo i pod prysznicem ciężko było mi się ruszyć. Ale fajnie, jejku, jak fajnie że już prawie Maksio jest na tym świecie :) Poród, mimo iż piekielnie trudny, to jednak jest przepiękny.

    • Katjuszka

      Muszę spakować jakieś przekąski. :)

  • Katarzyna Nowak vel. Katinka

    Niestety, rad żadnych nie udzielę, ale notka BARDZO SIĘ PRZYDA! :-) Kopiuję grafikę (mogę? mogę?) i czekam (BARDZO CZEKAM!) kiedy będę mogła z niej skorzystać :-)

    • Katjuszka

      To ja trzymam za Ciebie kciuki i śmiało kopiuj grafikę! :)

  • Justyna

    Kasiu, a ja zostałam poratowana w szpitalu jedną rzeczą – dmuchanym kółkiem do pływania dla dzieci. Takie nie do końca nadmuchane ułatwiało siedzenie i leżenie na twardych, nierównych i niewygodnych łóżkach w szpitalu po porodzie naturalnym i szyciu. Prawie nie zajmuje miejsca w walizce a potem ratuje życie ;)
    Pozdrawiam, J.

    • Katjuszka

      Słyszałam o tym. Po porodzie z Mają, gdzie było bardzo ciężko dałam radę bez, może i tym razem wytrzymam. :)

  • Ja już muszę spakować torbę dla mojej córeczki ! Przyda ki się Twój wpis ☺ pozdrawiamy serdecznie!

    • Katjuszka

      Cieszę się, że wpis jest dla Ciebie pomocny. Zerknij też na komentarze, tu sporo cennych rad.

  • Mika

    Ja od siebie mogę dodać, że takie kapcie to wg mnie niezbyt dobry pomysł, bo ja np. nie byłabym w stanie siedząc na łóżku się schylić i ręką pomóc sobie je włożyć na nogę:) Chyba, że nie potrzebujesz rąk do tego:) Sama się zastanawiam czy kupować typowe pantofle… Ostatnio rodziłam w listopadzie i japonki wystarczyły, było mi strasznie gorąco i nawet szlafroka nie używałam, a teraz mi poród wypada latem:)
    Do kosmetycznych dodałabym jeszcze jakiś balsam do ciała/krem do rąk, czasami skóra może być sucha i będzie brakować jakiegoś nawilżacza. Ja biorę balsam Babydream dla mam, bo ma neutralny zapach, przyjazny skład,a w razie czego do rąk też posłuży i polecam jeszcze jakiś balsam do ust:) Ja zamiast typowego różu w kamieniu zabieram takie cudo Rimmela: http://studiok.strefa.pl/zdjecia/kosmetyki/rimmel_wake_me_up_instant_radiance.jpg w malutkim opakowaniu i w razie czego w ciemnej łazience na szybko sobie tym krzywdy nie zrobię, bo daje delikatny efekt, który można stopniować:)
    Po Twoim poście też uzupełniłam kosmetyczkę o korektor, kredkę do brwi i właśnie róż, jednak to się mocno przyda :D

    • Katjuszka

      te kapcie mogę włożyć bez schylania. Do ewentualnego nawilżenia ciała użyję alantanu. Tego różu nigdy nie widziałam! :)

  • Kasia Wronowska-Białecka

    Ja tez juz powoli muszę się za to zabrać :) ja tak jeszcze pomyslałam , ze pomadka ochronna do ust jest ważna :) aby usta nam nie popękały :)

    • Katjuszka

      Mam zawsze przy sobie, więc już o tym nie myślałam. Na kiedy masz termin? :)

  • Mój Mały urodził się na początku maja… i rożek nie przydał się zupełnie.
    Nakładki na sutki mnie uratowały, ale laktator nie (do dziś jest poza moim zasięgiem z powodu bólu).
    Poza tym – woda, pomadka i suchy szampon :)
    A, no i kapcioszki nie dały rady – S. musiał mi normalne przywieźć, bo tych… nie byłam w stanie ubrać.
    Całą resztę miałam podobnie zapakowaną.
    :)))

    • Katjuszka

      Maja urodziła się 27 maja. Używałam rożek, więc z tym to różnie. :)