Przyszłam na świat po to, aby spotkać Ciebie

22 kwietnia 2016
20

19 lat. Głupi wiek. Radosny taki. Czy wtedy wiedziałam coś na temat miłości? Myślałam, że wiem wszystko. Myślałam, że wiem wszystko na każdy temat. Taka czułam się dorosła, dojrzała. Teraz uśmiecham się. Ja prawie dziesięć lat później. Kiedyś wierzyłam w dwie połówki jabłka. Teraz wiem, że to tylko od nas zależy czy wszystkie elementy układanki będą do siebie pasowały. My tworzymy te puzzle. Naszą układankę o miłości. 

A jak to się zaczęło? Tak banalnie! Koleżanki wyciągnęły mnie do klubu. Koniec grudnia. Tak strasznie zimno było. Nie chciało mi się. Przecież opłakiwałam rozstanie. Z potarganym sercem, jak tu się cieszyć kiedy tak cierpię! Teraz śmiać mi się chce. Jedno się kończy drugie zaczyna. Tak jest zawsze. Po co była ta cała dramaturgia, skoro sama postanowiłam i tak było mi lepiej. Nieważne. Miałam 19 lat. Wcale nie byłam taka dojrzała jak mi się wtedy wydawało.

Wymalowałam oko. Ułożyłam włosy. Ubrałam najlepszą bluzkę. Przypięłam uśmiech do twarzy. Pojechałam. I nie mam pojęcia co by było gdybym wtedy odmówiła. Jak potoczyłoby się moje życia. Bawiłam się doskonale. Zapomniałam o tym moim sercu pękniętym. Zatańczyłam się. I podszedł do mnie, taki On. Taki też rozbawiony i roztańczony.

Spać nie mogłam. A taką obojętną udawałam. Na drugi dzień była randka. Róża taka piękna, czerwona. I takie same czerwone rumieńce na mojej twarzy. Strasznie zimno było! A w środku gotowałam się. Serce się paliło.

To jakaś nowa psychiczna choroba, wciąż nie mogę zapomnieć o Tobie. Nic prócz Ciebie nie istnieje. Nie wiem co się ze mną dzieje. Obmyśliłam chytry plan, już nie będziesz nigdy sam. Już na zawsze będę z Tobą i dla Ciebie wszystko zrobię.

Dzień później napisał, że będę Jego żoną. Miliony motyli w brzuchu. I jakie zrobił spaghetti! Nie mogłam się napatrzeć kiedy je przygotowywał. Dla mnie i tylko dla mnie. Tak się starał. Takie pyszne było! Zakochałam się. Wpadłam. Oszalałam. Tydzień? Nieważne. Lubię ryzykować. Weszłam w to. Trzymam do dzisiaj za rękę.

Po to jesteś na świecie by mnie tulić w ramionach, cuda opowiadać i z miłości konać. Przyszłam na świat po to aby kochać Ciebie. Bo Ty jesteś moim słońcem, a ja Twoim niebem.

Jakiś czas później uklęknął i wyciągnął pierścionek. Zaskoczył. Bo przez myśl mi nie przeszło, że to może się wkrótce stać. Płakałam. Śmiałam się. Całowałam. Świat oszalał. Mam być żoną? No pewnie! Jego żoną? A mogłabym być kogoś innego?! Tak. Tak. Tak. I pamiętam, że miałam wtedy praktyki na oddziale psychiatrycznym. Oddział leczenia depresji i nerwic. I tak mi wstyd było, że w moim sercu tyle radości!

Hey, I’m in love. My fingers keep on clicking to the beating of my heart. Hey, I can’t stop my feet. Ebony and ivory and dancing in the street. Hey, it’s because of you. The world is in a crazy, hazy hue. My heart is beating like a jungle drum. Bara dungu dungu tum dum dum dum

Był ślub. Było pięknie. Do dzisiaj to najlepsza impreza moje życia. I ta obrączka tak pięknie błyszczała. Wyszło słońce mimo, że miał padać deszcz. Ta suknia biała. On przystojny. Jaka byłam szczęśliwa! A wtedy, kiedy tańczyliśmy pierwszy raz wiedziałam, że jestem właśnie tam gdzie powinnam być.

No one else can make me feel the colors that you bring. Stay with me while we grow old. And we will live each day in springtime.

Cztery lata jestem żoną. Cztery lata Poślubiony jest mężem. Zostaliśmy rodzicami. Były piękne chwile i te trudne. Tysiące kłótni. Ćwiczenie cierpliwości. Pretensji. Codzienna rutyna. Zmęczenie. Złość. Trzaskanie drzwiami. Płacz.

Słońce to my, ciemne chmury to my, nagłe sztormy, letnie burze, suche niże to my, mokre wyże, taki deszcz, że ulewa.

A gdyby znać zachmurzeń Twoich plan, pod ręką wtedy mieć parasol, kalosze.

Tysiące cudownych momentów. Miliony pocałunków. Radości. Przegadanych nocy. Wspólnych posiłków. Łzy szczęścia. Poczucie, że  to już nie tylko miłość, to coś więcej. Świadomość, że razem tyle możemy. Znamy się na pamięć, a wciąż uczymy na nowo.

Nadal jestem szczęśliwa. Kocham jak szalona. Kocham bardziej niż kiedykolwiek. Kocham lepiej. Dzięki tym sztormom, dzięki burzom. Bo nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek inny był obok mnie. Żeby ktokolwiek inny był tatą dla moich dzieci. Bo jestem kochana.

Trochę chmur, trochę słońca, coś z początku, coś z końca. Trochę pieprzu, ciut mięty, część dróg prosty, część krętych. Ciut poezji, ciut prozy. Trochę plew trochę ziarna. Taka miłość w sam raz, idealna.

Była taka dokładnie jak trzeba, miała zalet tak wiele jak wad. Tyle piekła w niej było co nieba. Taka miłość w sam raz, akurat.

Choć nie zawsze nam miłość, swe uroki odkrywa, jednak jakby nie było jest po prostu prawdziwa.

50

pozdrawiam

Zobacz też

  • Ale się uśmiechnęłam pod nosem jak przeczytałam o tych praktykach na oddziale psychiatrycznym ;) Jeszcze raz wszystkiego najlepszego! My we wrześniu świętujemy nasze wspólne 4 lata w małżeństwie :)

    • Katjuszka

      Kasiu ja naprawdę wtedy głupio się czułam patrząc na tych biednych, cierpiących ludzi!

      I dla Wasz wszystkiego najpiękniejszego!

  • O tak, ta dojrzałość 19-latek :))) Czytałam trochę jakby o sobie ;)
    A na poważnie – piękny, intymny wpis. Taki Twój, Wasz, wyjątkowy…

    • Katjuszka

      :* Dziękuję

  • Z przyjemnością czytało się Twój wpis i słuchało. Wszystkiego najlepszego :) Szczęśliwych dni i miłości, która nigdy nie przeminie.

    Ja Męża poznałam mając 18 lat. W tym roku minie nam 10 lat wspólnego życia a w kwietniu 5 lat małżeństwa ;)

    • Katjuszka

      Gratuluję takiego stażu! :)

  • Och.. to tak, jakbym o swoich odczuciach czytała. I – u nas też trwało to tydzień <3

    • Katjuszka

      Tak miało być i już. :)

  • Aśka

    Ach ta miłość i to zakochanie, każde takie piękne, takie wyjątkowe i takie ważne.
    Życzę Wam miłości i słodkiego miłego życia :)

    • Katjuszka

      Dziękujemy!

  • tikurila

    Hmm przy moim boku licealny chłopak – teraz mąż od kilku lat. Choć do naszej rocznicy jeszcze trochę to przywołałaś tym wpisem muzyczne wspomnienia i jakieś motyle w brzuchu (słucham i słucham „Schyłku lata” Kasi Stankiewicz, „One love” Pidżama Porno i takie tam…)

    P.S. Byłam pewna, że piosenkę „Cisza” Joanny Komorowskiej śpiewa Olga Frycz:)

  • Monika

    Ladna rocznica, gratuluje i zycze wiele kolejnych.
    Ach, te 19-latki…
    Tez poznalam mego meza, gdy mialam 19 lat. On mial 16. Zaczal wiec nasza znajomosc od klamstwa: powiedzial, ze TEZ ma 19 lat. Haha… Juz nawet dawno skonczone 19 lat! TAK, sklamal na dzien dobry. Taki typ. Typek wrecz.
    Po 3-ciej randce dowiedzialam sie prawdy o jego wieku. Oczywiscie – od zyczliwej przyjaciolki. No ale juz bylo za pozno. Bylam niemozliwie zakochana (dzis jestem jeszcze bardziej zakochana).
    Co dalej? – Po 10 latach znajomosci byl nasz slub. W grudniu minie nam 26 lat malzenstwa. TAKA KARMA.
    Do dzis wypominam mu tamto pierwsze klamstwo. Z wdziecznoscia.

    • Katjuszka

      26 lat małżeństwa! Gratuluję!

  • Ojej jakie to wszytko piękne oraz cudowne…naprawdę..

    • Katjuszka

      Sylwia dziękuję Ci bardzo za to co napisałaś. :)

  • I w ten oto sposób poznaję Cię bliżej … :) Całkowicie Cię nie znając !

    • Katjuszka

      :)

  • Justyna

    19 lat… złamane serce… rozterka uczuć… Coś w tym jest ;)
    Swego męża poznałam w podobnych okolicznościach przyrody. Tyle, że na uczelni. Ot taka różnica. Zakochanie, takie po uszy, na zbój też przyszło szybko :) Jesteśmy razem już prawie już prawie 13 lat. A żoną będę zaraz 5 lat…
    I życia sobie bez niego nie wyobrażam. Mimo, że mam ochotę średnio 3 razy w tygodniu wystawić za drzwi, na ganek i niech sobie z psem tam siedzi i nie wchodzi w drogę ;)
    Kasiu, dalszych wspólnych szczęśliwych dni Wam życzę!
    Pozdrawiam, J.

    • Katjuszka

      Dziękujemy i Wam też życzymy samych szczęśliwych dni! :)

  • I u mnie po wielkiej burzy wyszło słońce… i to dwa tygodnie po „wielkim” rozstaniu ;) Dzisiaj nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej :)
    PS. Pięknie razem wyglądacie. A Ty jako Panna Młoda to już w ogóle… :)