Jestem im potrzebna

4 lutego 2016
17

Bywają takie dni, że mam ochotę skryć się w kącie i udawać, że mnie nie ma. Uciec od codziennych problemów. Krzyków. Buntu dwulatki. Odmiennego zdania Poślubionego. Kłopotów. Problemów. Nie słyszeć, że powinnam, że muszę, że tak trzeba. Założyć czapkę niewidkę i zniknąć. Na godzinę, pół, piętnaście minut. Ale potem zaraz szybko wrócić.

No właśnie wrócić. Bo nie wyobrażam sobie bez nich życia. Bez Poślubioneg, Majuszki, tego Maleństwa ważącego ledwo ponad 300 g.  Bez Najbliższych, Przyjaciół, Rodziny. Wiem też, że i oni sobie tego nie wyobrażają. Bo kochają.

Poślubiony. Kocha nad życie. A przynajmniej powtarza to kilka razy dziennie. I chociaż jesteśmy włoskim małżeństwem, gdzie kłótni sporo, to wiem, że to prawda. Kocha, bo widzę to w jego oczach i naszej nudnej codzienności. W tych tysiącach przygotowywanych dla mnie herbat, i gotowaniu zup takich jak najbardziej lubię. W wołaniu co wieczór z sypialni kiedy skończę, bo chce się przytulić. W buziaku na dzień dobry i do widzenia. W strachu jeśli cokolwiek się ze mną dzieje, bądź jeśli nie odbieram 5 połączenia. Widzę to w porannym biegu na zakupy po świeże pieczywo i niespodziankach, które zawsze przynosi. Widzę to kiedy się kłócimy, a ja nie mam zamiaru się pogodzić. Po prostu to wiem.

18

Majuszka. Jestem całym jej światem. Kto jak nie ja przygotuje lepsze kakao, zrobi najpiękniejsze śniadanie, wyprasuje te wszystkie malutkie koszulki, zabierze na koniec świata by ujrzeć ten najpiękniejszy uśmiech. Kogo zawoła jeśli się coś dzieje? Kogo przytuli kiedy są smutki? Kto tysiąc razy wytłumaczy, że czegoś nie wolno? Kto tak samo wiele powtórzy jaka jest piękna, mądra, wyjątkowa? Kto jak nie ja?

14 16

Maleństwo. Nie przeżyje beze mnie. Dzięki mnie rośnie, rozwija się, przygotowuje na powitanie. Jeśli mnie zabraknie, nigdy Go nie poznamy, nie zobaczymy, nie przytulimy. Jestem mu potrzebna do życia. 

Rodzina / Przyjaciele. Jestem im potrzebna po prostu. Żeby porozmawiać przez telefon. Spotkać się. Pocieszyć kiedy pocieszyć trzeba. Po prostu wystarczy, że jestem.

15

Im wszystkim jestem potrzebna. Muszę być. Muszę o siebie dbać. Dbamy o włosy, paznokcie, cerę, zęby. Często zapominając o innych ważnych sprawach. Kolejny raz biorę udział w Kampanii „Piękna bo zdrowa” Ogólnopolskiej Organizacji  Kwiat Kobiecości. To Kampania, której celem jest zwiększenie świadomości kobiet na temat profilaktycznych badań ginekologicznych. Tegoroczna akcja ma zachęcić kobiety do regularnych badań i podkreślić, że troska o zdrowie powinna iść w parze z dbaniem o urodę. To taki nasz codzienny obowiązek.  Wszystkie jesteśmy komuś potrzebne, nie możemy tak po prostu zniknąć. Ja nie mogę, dlatego przynajmniej raz w roku odwiedzam ginekologa i wykonuję badanie cytologiczne. Wystarczy poświęcić zaledwie kilka godzin w ciągu całego roku by mieć poczucie bezpieczeństwa i świadomość, że nie zniknę. 5 Polek każdego dnia umiera z powodu raka szyjki macicy tylko dlatego, że zabrakło im czasu na wykonanie profilaktycznych badań. Ja nie mogę być jedną z nich. Za wiele mam do stracenia.

kwiat kobiecości

VII edycja Kampanii „Piękna bo zdrowa”, to aż 4000 bezpłatnych kuponów na badanie cytologiczne oraz 30% zniżki na konsultację ginekologiczną, USG ginekologiczny, czy USG piesi, które można realizować  w placówkach Centrum Medycznego Polmed. Kupony zamieszczone są w lutowych wydaniach magazynów wydawnictwa Bauer: „Olivia” i „Tina” oraz w marcowych numerach magazynów „Świat Kobiety” i „Naj”. A dlaczego ja biorę udział w tej Kampanii? Bo ogromnym sukcesem będzie dla mnie, jeśli przynajmniej jedna z moich Czytelniczek zastanowi się, kiedy ostatnio wykonywała badania, weźmie telefon, zadzwoni i umówi się na wizytę.

3b68d24d-39a9-4768-aa3a-3fa600fb9b3f

pozdrawiam

 

Zobacz też

  • Kasiu, piękny post :).
    Czytając Twoje słowa, cały czas myślałam o sobie samej. Mnie też nie może zabraknąć, jak i wszystkich innych kobiet.
    Cudownie, że są organizowane takie akcje.

    • Katjuszka

      :*

  • Napisałaś wszystko o czym myślę. A jednocześnie wszystko, czego tak bardzo się boję. Że mogłoby mnie zabraknąć, a przecież jest Mąż, jest Laura, jest rodzina. Odkąd pamiętam nieskora byłam do wizyt ginekologicznych. Aż do czasu ciąży. Kiedy to wizyty były regularne, badania były wykonywane i cytologia również. I teraz już się nie boję. Wizyta u ginekologa jest dla mnie czymś normalnym, tym bardziej, że trafiłam na cudowne lekarki. I tak mi łatwiej teraz dbać o siebie. I tak sobie myślę, że to dzięki temu Maleństwu, bo gdyby nie ona, to kto wie, kiedy zawitałabym u lekarza. A teraz? Teraz wszystko jest pod kontrolą, tak jak powinno być!

    • Katjuszka

      Bo dla tych małych istot jesteśmy w stanie góry przenosić i po prostu naszym obowiązkiem jest dbanie o siebie! :)

  • Kasia, dziękuję za przypomnienie, właśnie zapisałam się na wizytę. ;)

    • Katjuszka

      A wiesz, że dla mnie to co napisałaś to taki mały wielki sukces? :)

      Dziękuję!

      • Dla mnie też, bo odwlekałam tą wizytę od jakiegoś czasu.
        Pięknego weekendu dla Was :*

        • Katjuszka

          I dla Ciebie udanego! :)

  • Aga

    Jest coś w tym że jak Kobieta staje mamą, to zaczyna tak właśnie myśleć… ja przynajmniej tak miałam…odkąd mam Męża i Córeczkę to muszę żyć…nie ma już tak że machnę ręką, a co tam…uważam przechodząc przed jezdnię, jak latem miałam zapalenie wyrostka to zwlokłam się półprzytomna na SOR …a jesienią właśnie zapisałam się na badania ginekologiczne, choć po tych ciażowych wizytach miałam ich cholernie dość, ale zrobiłąm to właśnie dlatego że jestem Mamą i dla Dziecka nie ma ważniejszej osoby, przynajmniej przez te kilkanaście lat…i jest to mój obowiazek dbać o siebie…

  • Piękna bo zdrowa… święta prawda!

    • Katjuszka

      Zgadzam się!

      :)

  • Patrycja

    Piękny post, bardzo motywujący.
    Ja się zawsze śmiałam, że u ginekologa jestem częściej niż u dentysty . Niestety motywacji tej doświadczyłam niemal na własnej skórze bo moja mamuśka zachorowała na raka szyjki macicy i przez zaniedbanie wizyt u lekarza i nawracających nadżerek choroba rozwinęła się bardzo. Leczenie zaawansowanego raka i przerzutów też do przyjemnych nie należy. Choroba wyjęła mamie rok z życiorysu i mimo, że teraz jest dobrze ciągną sie za Nią skutki intensywnego leczenia. Po tej bardzo trudnej lekcji wiem jak ważne jest regularne badanie.

    • Katjuszka

      Bardzo mi przykro z powodu Twojej Mamy! Cieszę się, że udało jej się z tego wyjść! Niestety często zdarza się, że dopiero w tak przykrych sytuacjach kobiety przypominają sobie o tym jak ważne jest regularne odwiedzanie ginekologa.